O matko, jak mnie dawno nie było tutaj! Nie zdawałam sobie z tego sprawy… A teraz… Teraz wracam jak gdyby nigdy nic… Trochę to dziwne zapewne…

 

W weekend miałam urodziny. I były to najlepsze urodziny EVER! Nie, nie chodzi o to, że dostałam mnóstwo super prezentów. Nie, nie chodzi o to, że była jakaś super impreza. Chodzi o relacje międzyludzkie.

Tego dnia musiałam, niestety, jechać do pracy, miałam ważne spotkanie. Pojechała, zeszło dłużej niż myślałam, wracam do domu…

A tam… Dziwne rzeczy… Mój Tata, mój Brat i mój P., wszyscy razem piją. Ponoć opijają moje urodziny. :) Mój Brat i mój P. normalnie ze sobą rozmawiają, więcej dogadują się, piją z jednej szklanki wręcz. Miód na moje oczy. I tak cały dzień, do wieczora.

Co w tym zaskakującego? To, że do tej pory za sobą nie przepadali i „gryźli się po kostkach” przy każdej nadarzającej się okazji. Tego dnia jednak jakby coś się zmieniło. Atmosfera była czysta, radosna, rodzinna. Obaj w stosunku do siebie przemówili ludzkim głosem. Myślałam, że tego nie dożyję, a jednak… Mam nadzieję, że dogadali się na stałe. :)

Najlepsze urodziny EVER! Oby tak dalej…