W moim domu Święta Bożego Narodzenia to Święta rodzinne. Zawsze odkąd pamiętam był to czas tylko dla Rodziny i Przyjaciół. Nigdy dla Znajomych czy obcych. Kiedy w świąteczne wieczory moi Znajomi szli do klubów pobawić się po okresie Adwentu, ja spędzałam wieczory z Rodziną, w domu. Nigdy nie żałowałam tych wieczorów. Dla mnie był to zawsze magiczny czas, którego nie wolno było marnotrawić na zabawę w klubach. Nie wolno było, ale i mnie jakoś do tego nie ciągnęło. Lubię ten świąteczny czas przeznaczony wyłącznie dla Rodziny.

W tym roku Wigilia była wyjątkowa. Jak co roku do stołu zasiedliśmy we czwórkę – Rodzice, ja i Brat. Obok nas zasiedli jednak mój P. ze swoim Ojcem.

Nie wiem, jak dla Ciebie, ale dla mnie to wyjątkowa chwila. Chwila, w której poczułam, że mój P. i ja to Rodzina. Nie mamy ślubu. Nie jesteśmy jeszcze nawet zaręczeni. Jednak to, że zasiedliśmy razem do Wigilijnego stołu oznacza dla mnie wcielenie do Rodziny. Wcielenie to dodatkowo potęgowała obecność Ojca P..

To pierwszy raz. Pierwszy raz, kiedy zaprosiłam swojego Faceta do Wigilijnego stołu. Pierwszy raz, kiedy wraz z Rodzicami zaprosiłam do świśtecznego stołu Ojca swojego Faceta.

Pierwszy raz. Wyjątkowy czas.

Jest już tak rodzinnie…